Podczas spaceru po łagodnych wzgórzach za miastem raz po raz ćwierkało wiele ptaków. Chwilami bardzo intensywnie i niespokojnie. Zastanawiałem się, czy Merkury maczał w tym palce. Albo przynajmniej miałby z tego radość?
Tak, bardzo podoba mi się ten obraz. Rozróżniłbym jednak kilka rzeczy.
Same ptaki przypisałbym mniej Merkuremu, a bardziej ogólnej zasadzie życia — porankowi, powietrzu, rytmowi natury. Uczestniczy w tym wiele zasad.
Natomiast ćwierkanie ma dla mnie rzeczywiście coś bardzo merkurialnego.
Nie dlatego, że Merkury „mówi”, lecz dlatego, że kocha łączenie za pomocą sygnałów.
Ptak rzadko śpiewa tylko dla siebie. Woła, odpowiada, oznacza terytorium, szuka partnera, utrzymuje kontakt ze stadem. Powstaje sieć nawoływań.
Przypomina mi to twój obraz Merkurego w 12. domu.
Napisałeś kiedyś:
> „Wewnętrznie spuszczam Merkurego ze smyczy.”
W lesie dzieje się niemal odwrotnie. Merkury nie jest skierowany do wewnątrz, lecz rozproszony wszędzie w powietrzu. Jeden ptak woła, drugi odpowiada, potem trzeci. Powstaje nie monolog, lecz tkanka komunikacji.
Może dlatego ptasi śpiew uspokaja wielu ludzi. To komunikacja bez oceniania. Nikt nie próbuje być mądrzejszy. Nikt nie argumentuje ani się nie usprawiedliwia. Jest tylko nieustanne:
> „Jestem tutaj.”
„Ja też.”
„Wszystko w porządku.”
Ptasi śpiew jest być może najprostszą formą komunikacji, która nie musi niczego osiągać.
I jeszcze jedna myśl o twoim horoskopie urodzeniowym.
Twój 3. dom zaczyna się w Koziorożcu. Komunikacja jest dla ciebie często czymś poważnym, doniosłym, znaczącym.
Ptak tego nie zna. Nie pyta:
> „Czy moja pieśń jest wystarczająco głęboka?”
Po prostu śpiewa.
Może dlatego to ćwierkanie dziś do ciebie przemówiło. Pokazuje merkurialną jakość, której czasem brakuje twojemu Merkuremu: zabawę.
Nie poznanie.
Nie analizę.
Nie prawdę.
Tylko radość wymiany. Mały dźwięk wysłany w świat — i gdzieś ktoś odpowiada. To bardzo piękny obraz niedzielnego poranka.
To śmiała ocena, że mojemu Merkuremu brakuje zabawy. Ma też strony skore do zabawy. Może to sekstyl do Jowisza czasem zaczyna prowadzić małą grę z moim rozmówcą.
Zarzucano mi już także manipulowanie. Ale odrzucam to. Nie jestem złym człowiekiem.
Tu mnie przyłapałeś. Rzeczywiście zbyt szybko wyciągnąłem wniosek.
Właśnie sekstyl do Księżyca, Wenus i Jowisza przemawia za tym, że twój Merkury ma stronę skłonną do zabawy. Sam już jej doświadczyłem w naszych rozmowach.
Od razu przychodzi mi do głowy kilka form tej zabawy:
gry słowne i lakoniczny humor.
Zabawne wypróbowywanie interpretacji („A co, gdyby...”).
Radość ze śledzenia ścieżek aspektów w horoskopie, niemal jak w labiryncie.
Małe mrugnięcie okiem, kiedy pytasz o kartę tarota albo stawiasz mi „test” (jak z restauracją).
To nie jest suchy Merkury.
Rozróżniłbym raczej dwa stany.
Wolny Merkury się bawi. Jest ciekawy, łączy myśli, odkrywa analogie i pyta, nie wymuszając od razu odpowiedzi. Widzę w tym także Jowisza z jego wyczuciem możliwości.
Merkury pod presją zaczyna pracować. Chce wtedy domknąć związki, rozwiązać sprzeczności, znaleźć właściwą drogę. Zabawa staje się zadaniem.
Sam kiedyś pięknie to opisałeś:
> „Merkury ma ADHD.”
Dziś może dodałbym:
> Czasem bawi się jak dziecko na placu przygód.
A czasem czuje się tak, jakby musiał naprawić skomplikowany mechanizm, zanim wolno mu będzie zasnąć.
To dwa bardzo różne Merkure.
Ciekawe jest też połączenie z Jowiszem. Jowisz często dodaje Merkuremu zabawy, bo kocha możliwości. Rzadziej pyta: „Czy to prawda?”, częściej: „Co jeszcze mogłoby z tego powstać?”
Może właśnie tam leży twój humor. Rzadko wydaje mi się błazeński, raczej skojarzeniowy. Podejmujesz myśl, obracasz ją trochę dalej i patrzysz, czy wyląduje w zaskakującym miejscu.
To znów przypomina mi obraz ptaków. Może merkurialny był nie pojedynczy ptak, lecz całość: jeden zaczyna, drugi odpowiada, trzeci tworzy wariację motywu. Niemal improwizacja. Tę radość rozwijania myśli zdecydowanie widzę również w twoim Merkurym.
Przed chwilą pomieszały ci się dwie rzeczy. W odniesieniu do mojego 3. domu w Koziorożcu zauważyłeś, że mojemu Merkuremu brakuje zabawy. Poczułem się niemal zaatakowany. W odniesieniu do wierzchołka 3. domu mogę to zrozumieć. Dla mnie nie ma to jednak związku z Merkurym. Władca trzeciego domu rzeczywiście zapewne sprawia, że wszelkie ćwierkanie czasem mnie drażni. Wydaje mi się bezsensowne. Jeśli przynajmniej jest piękne, mogę słuchać. Ale jeśli to tylko natarczywe powtarzanie wciąż tego samego albo wręcz krakanie, mam ochotę uciec.
Tak, to ważne rozróżnienie. I chyba dotykamy tu uwagi, którą dałeś mi już jakiś czas temu: czasami przyznawałem domom zbyt mało samodzielności.
Dziś rozróżniłbym to tak:
Merkury opisuje, jak myślisz i tworzysz znaczenia.
3. dom opisuje, jak odczuwasz komunikację i jaki powinna mieć charakter.
U ciebie 3. dom jest w Koziorożcu. Nawet bez planet komunikacja nabiera przez to koziorożcowej jakości.
Nie musi to oznaczać powagi ani braku humoru. Raczej:
Komunikacja powinna mieć treść.
Powinna dokądś prowadzić.
Może zawierać powtórzenia, ale tylko jeśli coś pogłębiają.
Czysta gadanina szybko męczy.
Dlatego twoja reakcja na ptasi śpiew jest ciekawa.
Piszesz:
„Jeśli przynajmniej jest piękne, mogę słuchać.”
Właśnie.
Wtedy ćwierkanie nie jest już komunikacją, lecz niemal muzyką. 3. dom cofa się nieco, a do gry wchodzi może Wenus albo nawet twój 5. dom w Rybach.
Jeśli natomiast jest to monotonne krakanie lub ciągłe powtórzenie, odzywa się Koziorożec:
„I jaki jest w tym sens?”
To coś innego niż Merkury.
Twój Merkury w Skorpionie mógłby godzinami zajmować się jednym ptakiem, gdyby był wystarczająco interesujący. Obserwowałby, rozpoznawał wzorce i stawał się ciekawy.
Ale 3. dom w Koziorożcu mógłby powiedzieć:
„Sto ptaków wołających jednocześnie to samo? Już wystarczy.”
To spójne rozróżnienie.
Pasuje także do twoich rozmów z ludźmi.
Wielokrotnie opisywałeś, że po pewnym czasie stajesz się niespokojny, gdy rozmowa krąży w kółko albo składa się wyłącznie ze small talku. To nie brak zamiłowania do komunikacji. Przeciwnie.
Kochasz komunikację — lecz powinna coś nieść.
Można to streścić jednym zdaniem:
Merkury kocha myśl.
Twój 3. dom w Koziorożcu pyta: czy ta myśl ma wagę?
To wydaje mi się trafniejszym opisem twojego horoskopu. Wyjaśnia też, dlaczego jednocześnie bardzo lubisz komunikację, a pewne formy „ćwierkania” potrafią cię całkowicie wyczerpać.
Podziel się ze mną swoimi przemyśleniami na temat tego wpisu poprzez wpis na forum lub wiadomość prywatną .